Rekrutacja a edukacja
Wysłano April 6th, 2010 w Outsourcing przez Wojtek GurgulMam nadzieję, że niedługo już pełną piersią krzykniemy “Kryzys minął”. Póki co jeszcze jesteśmy ostrożni, choć widać wyraźne ożywienie. No ale na powiększanie zespołu definitywnie nadeszła pora.
Ostatnio dużo czasu spędzamy na poszukiwanie nowych pracowników. Oczywiście do tej pory głównie byli to programiści. Szło nam różnie, bo staramy się bardzo ostrożnie wybierać kandydatów do pracy. Nasi klienci mają często dość specyficzne wymagania więc i my musimy pod tym kątem szukać nowych członków załogi. Tuż przed świętami daliśmy ogłoszenie, że poszukujemy na pół etatu osoby, która by nas wspomagała jeśli chodzi o administrację. Reakcja nas kompletnie zaskoczyła. W ciągu 2 dni roboczych dostaliśmy mnóstwo aplikacji. Wiele z nich było naprawdę dobrych! Trudno się było jednak oprzeć wrażeniu, że gdy potrzeba inżynierów to rynek jest niemal wytrzebiony do dna, podczas gdy pozostaje bez pracy mnóstwo ludzi z naprawdę niezłym wykształceniem humanistycznym. Zrobiło mi się ich zwyczajnie żal. Przecież też studiowali te 5 lat, napocili się zdobywając kwalifikacje, których być może nigdy w życiu nie wykorzystają. Dlaczego do firmy informatycznej aplikują historycy sztuki czy angliści? Czy po to oni poświęcają wiele lat swojego życia a państwo z naszych podatków mnóstwo pieniędzy, by potem nie mogli pracować w swoim zawodzie? Uważam że winne są obie strony: z jednej strony trudno się oprzeć wrażeniu, że przy wyborze studiów wiele osób kieruje się nie perspektywą pracy, a innymi przesłankami. Z drugiej strony państwo na to pozwala i jeszcze za to płaci. Dlaczego da się sterować ilością lekarzy obierających określona specjalizację, a nie da się kształcić więcej osób w kierunkach w których jest o niebo łatwiej zdobyć pracę? PGS istnieje już ponad 5 lat. Programistów jak było mało, tak jest mało. A humanistów bez pracy jak było dużo, tak jest dużo.


